Rozmowa o języku rosyjskim w Lublinie

29.10.2019 – dyskusja w Oddziale Lubelskim SWP-W na aktualny temat Język rosyjski w szkole. W spotkaniu wzięło udział 21 osób: lubelska kurator oświaty Teresa Misiuk, dyr. Jolanta Misiak, prezes Józef Bryll, rusycyści z UMCS i KUL, nauczyciele języka rosyjskiego z Lublina oraz z terenu, w tym nawet dyrektorzy szkół. Wszystkich obecnych podjęto kawą i herbatą a także zaproponowano słodki poczęstunek. Zebranych serdecznie powitał prezes Oddziału ks. prof. dr hab. Edward Walewander, który wyraził radość
z podjętego tematu i przedstawił wprowadzenie, w którym naświetlił obecność języka rosyjskiego w naszej kulturze oraz podkreślił jego znaczenie dla Polaków obecnie (tekst przemówienia w załączeniu). Następnie głos zabrała p. kurator Teresa Misiuk, która rzeczowo i z ogromnym zaangażowaniem mówiła o kondycji nauczania języka naszych wschodnich sąsiadów na Lubelszczyźnie. Po niej mówiła także p. dyrektor Wydziału Pragmatyki Kuratorium Oświaty w Lublinie p. Jolanta Misiak. Po wypowiedzi obu pań głos zabrał prezes Józef Bryll, który podziękował obu paniom i dał szeroką panoramę zainteresowania SWP-W w krzewieniu języka rosyjskiego. Przedstawił też perspektywę pracy Stowarzyszenia w tym względzie. W dalszej kolejności wypowiedział się z ogromnym zaangażowaniem rusycysta,  prof.  Feliks Czyżewski, któremu od wielu lat sprawa nauczaniu języków naszych wschodnich sąsiadów bardzo leży na sercu. Zachęcił także zebranych do wypowiedzi. Kolejno zabierały głos następujące osoby: prof. Joanna Tarkowska (UMCS), prof. Monika Sidor (KUL), prof. Dagmara Nowacka (UMCS), Mariusz Adamiec (nauczyciel
z Chełma), prezes Józef Bryll, dr Teresa Giedz-Topolewska (PWSZ Chełm), Mirosław Konieczny (dyrektor z Woli Uhruskiej), prof. Jan Orłowski, Krystyna Romer-Patyra (SWP-W), Kazimierz Kasprzak (SWP-W), Marian Klecha (dyrektor I LO Biłgoraj). W dyskusji ubolewano nad tym, że właściwe czynniki z Uniwersytetu Warszawskiego nie zadbały o zgłoszenie olimpiady języka rosyjskiego do centralnych władz oświatowych i w związku z tym ta cenna inicjatywa wypadła w bieżącym roku szkolnym z programu. Przejęta tym p. Kurator zobowiązała się   do  interwencji w Ministerstwie.  Zaangażowanie lubelskiej kurator oświaty zebrani nagrodzili bardzo serdecznymi brawami. Wsłuchując się w wypowiedzi dyskutantów odnosiło się przekonanie, że są to ludzie z pasją; oddani sprawie nauczania rosyjskiego. Mariusz Konieczny np. umiejętnie wplótł w swoją wypowiedź wzmiankę o swojej córce, pasjonatce języka rosyjskiego. Podsumowując to bardzo pożyteczne spotkanie prezes Oddziału wyraził radość z jego przebiegu oraz nadzieję na jego kontynuację, zapewne w siedzibie Kuratorium. Postanowiono zaprosić przedstawicieli władz samorządowych. Niektóre tematy naszego spotkania wybrzmiały jeszcze
w stołówce Konwiktu KUL przy stole podczas obiadu, w którym udział wzięli  uczestnicy rozmowy o języku rosyjskim.

Język rosyjski w szkole*

Nauczanie języków obcych w polskiej szkole jest od już lat sprawą niekwestionowaną. Polacy zresztą zawsze chętnie uczyli się języków obcych, czasami nawet zaniedbując poznawanie mowy ojczystej. W okresie zaborów Bolesław Prus, w swych słynnych „Kronikach Tygodniowych”, wprost zachęcał do pilnej nauki języków obcych[1].

Warto przy okazji przypomnieć, że w II połowie XVII wieku na dworze rosyjskim, głównie za panowania cara Fiodora III, polonofila, oznaką dobrego wykształcenia i wychowania była znajomość języka polskiego, którym tam często się posługiwano (sam car znał go dobrze), a nawet był on przez pewien czas językiem oficjalnym. Wiek później rozbiory ziem polskich zainicjowały natomiast niechęć Polaków do mowy agresorów, w tym języka rosyjskiego. Nasi bowiem sąsiedzi, zaborcy – Niemcy i Rosjanie – siłą zmuszali Polaków do nauki ich języka.

Kiedy zaś w czasie I wojny światowej Rosjanie pośpiesznie wycofywali się z Polski, znany historyk i dziennikarz, Czesław Jankowski, we wrześniu 1915 roku tak pisał: „Gdy się patrzy – nie bez uczucia trwogi – na szybkie powstawanie dokoła owej nowej epoki, jakby na wyrastanie jej spod ziemi, ogarnia dusze dziwny jakiś – żal. Żal za najpodlejszą, najokropniejszą epoką w dziejach naszych narodowych? […] Do trwogi i żalu przybywa – niepewność, czy to już na dobre, na stałe rozpoczęło się… nowe życie?”[2].

Dziś nie mamy trwogi i żalu, jakie panowały w umysłach Polaków u progu niepodległości. Zdajemy sobie jednak sprawę, że z wielu powodów sprawa nauczania języka rosyjskiego w polskich szkołach ulega, dziś, tak jak działo się to też w przeszłości, pewnym fluktuacjom. Spotykamy się tu dzisiaj, by zapytać: Jak one przebiegają? Co obecnie dzieje się w dziedzinie nauczania języka rosyjskiego. „Czy to już na dobre, na stałe rozpoczęło się… nowe życie?” – zapożyczmy to ważne i nadal aktualne pytanie sprzed stulecia.

Melchior Wańkowicz, zaniepokojony niebezpiecznym wzrostem III Rzeszy i niemczyzny, zwłaszcza pod koniec okresu międzywojennego, w swej znakomitej książce Na tropach Smętka, stwierdził, że szkoła jest najistotniejszym miejscem dla rozwoju życia duchowego i kulturalnego społeczeństwa. „W szkole krystalizują się uczucia w rozumowania i rozumowanie prześwietla się uczuciem. W szkole z chaosu wyłania się twardy duchowy ląd. To szkoła daje swoją tradycję, swoją dyscyplinę, to szkoła stwarza świat, któremu pozostajemy wierni”[3]. Mądry pisarz-myśliciel dodał jeszcze i taką refleksję: „Dlatego wszędzie, gdzie jest zagrożona narodowość, rozżarza się najstraszliwsza, najzajadlejsza walka o szkołę”[4]. Dodajmy, że cytowana tu książka powstała jako doświadczenie z podróży Wańkowicza po silnie germanizowanych w okresie międzywojennym Mazurach.

Spotykana niekiedy awersja do uczenia się języka rosyjskiego ma swoje źródła wprawdzie w pełni zrozumiałe, ale w istocie szkodliwe. Pierwsze źródło tkwi głęboko w czasach zaborów, kiedy szkoła była po prostu rosyjska, język nauczania rosyjski, a język polski objęty najściślejszą i realizowaną w sposób barbarzyński kontrolowaną represją. Nic dziwnego, że w odrodzonej Polsce promowanie języka rosyjskiego nosiło znamię swoistego kontynuowania czasu zaborów. Drugie źródło pojawiło się już po II wojnie światowej, kiedy stopniowo ze szkół zaczęto wypierać naukę języków zachodnich, a w to miejsce wprowadzać lekcje rosyjskiego. Czas PRL przez większość społeczeństwa polskiego uważany był za dominację sowietyzmu w każdej dziedzinie. Uświadamiano sobie brak suwerenności i sowiecki parasol rozpostarty nad Polską, a obowiązkowe lekcje języka rosyjskiego, który mógł się stać cennym nabytkiem dla wielu pokoleń, stały się okazją do biernego oporu, stąd też pokolenia tamtego czasu, z małymi wyjątkami, po kilkuletniej nauce tego języka wręcz szczycą się jego kompletną nieznajomością.

Jak widać, motywacja odrzucenia języka rosyjskiego była wielkim nieporozumieniem. Znaczenie kiedyś ZSRR, a obecnie Rosji było i jest tak wielkie, że znajomość języka takiego sąsiada jest niejako obowiązkiem, i to wynikającym z wielu względów, nie tylko gospodarczych i politycznych, ale przede wszystkim kulturowych. Rosja to zawsze był bardzo dziwny kraj, w którym upośledzenie szerokich mas narodu i jego kulturowy prymitywizm rażąco odbiegał od wysokiego poziomu kultury, podtrzymywanego przez nielicznych prominentów w tej dziedzinie. Stąd literatura rosyjska, twórczość kulturalna i artystyczna z pewnością nie zasługują na obojętne, a tym bardziej rozmyślne pomijanie. Wszyscy bodaj znamy niemiecki aforyzm Johanna Wolfganga Goethego, stanowiący chociażby motto Sonetów krymskich Adama Mickiewicza: Wer den Dichter will verstehen, muss in Dichters Lande gehen – Kto poetę chce zrozumieć, musi się udać do jego kraju. Może niekoniecznie trzeba żyć w kraju poety, by go zrozumieć, ale z pewnością zrozumieć jego przekaz dogłębnie można tylko w jego własnym języku[5].

Miło mi powiedzieć, że nasze środowisko lubelskie SWP-W przez wykłady publiczne i publikacje literatury rosyjskiej czyni wiele, żeby przybliżać społeczeństwu język i kulturę rosyjską. Jako konkretny przykład niech posłuży książka prof. Jana Orłowskiego, wybitnego rusycysty, zatytułowana Polska i Polacy w poezji rosyjskiej (Lublin 2018). Jeden z wnikliwych i fachowych recenzentów tej książki podkreślił, że jest duże zapotrzebowanie na tego typu publikacje[6].

Niech garść tych ogólnych refleksji zachęci nas do rzetelnej dyskusji nad nauczaniem języka rosyjskiego w naszej dzisiejszej szkole, takiej jaka ona faktycznie jest możliwa.


* Przemówienie wygłoszone w Domu Polonii w Lublinie 29 października 2019 r. na spotkaniu rusycystów z Lublina i regionu, lubelskiej kurator Teresy Misiuk, członków organizacji kresowych a przede wszystkim działaczy Stowarzyszenia Współpracy Polska-Wschód.

[1]B. Prus, Kroniki, wybór i wstęp S. Fita, t. II, 1901-1910, Warszawa 1987, s. 174.

[2]Cz. Jankowski, Z dnia na dzień. Warszawa 1914-1915 Wilno, Wilno 1923, s. 254.

[3] M. Wańkowicz, Na tropach Smętka, Warszawa 1936, s. 192.

[4]Tamże.

[5] Por. wypowiedź znanego aktora, Roberta Czebotara, opublikowana w ostatnim numerze poczytnego tygodnika „Sieci”. Czebotar mocno podkreśla, że należy do rzeszy „wielbicieli” literatury i języka rosyjskiego. R. Czebotar, Chodzę, żeby iść„Sieci” z 21-27.10.2019, nr 42, s. 118.

[6]Z. Zieliński, Polska i Polacy w poezji rosyjskiej, „Przegląd Historyczno-Oświatowy” 2019, nr 1-2, s. 291.